Jest 23:47. Leżysz.
Telefon w drugim pokoju, herbata wypita, dom śpi. Powinno być dobrze – a w głowie masz cztery zakładki otwarte naraz: jutrzejszy mail, rozmowa sprzed tygodnia, lista zakupów, ten jeden ton szefa, którego nie umiesz odczytać.
Próbowałaś medytacji w aplikacji. Zasnęłaś przy trzecim oddechu… nie ze spokoju, tylko z nudy. Następnej nocy już Ci się nie chciało jej włączać.
Twój mózg nie potrzebuje kolejnej techniki do nauczenia się. Potrzebuje konkretnego protokołu, który prowadzi Cię krok po kroku.